Zapraszam też na mojego bloga 'W poszukiwaniu miłości prawdziwej
oraz http://modlitwaowyzwolenie.blogspot.co.uk/

12 stycznia 2014

11. Trójca nieświęta

Jest takich trzech bożków, którzy mają bardzo dużo czcicieli. Nazywają się Przypadek, Zbieg okoliczności i Ślepy los. Przypisuje się im wiele wydarzeń oraz wpływ na życie sporej grupy ludzi.
Słyszy się:
'Dzięki przypadkowi spotkałam przyjaciółkę, która pomogła mi w moich kłopotach.'
'Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że znalazłem zgubione klucze.'
'Ślepy los zdecydował o naszej przeprowadzce do innego miasta.'
Warto może wtedy przypomnieć sobie, że 'nawet wszystkie włosy na naszej głowie są policzone.' Oraz uzgodnić z sobą samym, kto jest naszym Panem.

27 grudnia 2013

10. Wiara imponująca

Od dawna przyglądam się świętemu Józefowi i co roku wprawia mnie w zadumę Jego wiara. Bo to niezwykle trudne: uwierzyć, że kobieta, którą się wybrało na towarzyszkę życia, zaszła w ciążę za sprawą Świętego Ducha. Przecież każdy zdrowo myślący człowiek wie, że to niemożliwe.
A tak w ogóle to duży kłopot i niezręczność. Co pomyślą inni, a pomijając innych, jak się odnaleźć w roli męża - niemęża, w roli ojca - nieojca?
I rozum nic tu nie wymyśli. Można jedynie zaufać Bogu, Jemu oddać stery, stając się Jego pomocnikiem.
Trzeba przełączyć się na inną częstotliwość. Na częstotliwość radiostacji: WIARA.
 Tak to Józef zaczął nie tylko 'odbierać' ale także 'nadawać' na tej częstotliwości. Stał się opiekunem swojej Żony Dziewicy i zrodzonego przez nią Dziecka. A Jego dziwna rodzina zyskała tytuł 'Świętej Rodziny', chociaż nawet własnego dziecka nie miał.
Ale miał coś najcenniejszego: miłość swojej żony Marii, miłość Jezusa i miłość Boga Ojca. Oznacza to, że Duch Święty był z Nim. I nie ma się co łudzić, że Jego życie było łatwe...
Było jednak i piękne i szczęśliwe - taka mała, nazaretańska szkoła wiary.

05 grudnia 2013

9. Tak dużo za tak mało

Trudno jest mówić o sprawach osobistych, a jeszcze trudniej, kiedy dotyczy to spraw bolesnych.
Zacznę tak: moja relacja z bratem chyba zawsze, poza czasem radosnego dzieciństwa, była w jakiś sposób nacechowana obustronnym napięciem. Po kilku latach (6? 8?) wymyśliłam, że powinniśmy zaproponować Panu Bogu koncepcję nieba z podziałem na 'sektory', żebyśmy mogli (ja i brat) przebywać w różnych sektorach, jak tam dotrzemy :)
 Jednak tak na poważnie doszłam do wniosku, że brak porozumienia z bliską rodziną jest nieznośny.
Ktoś mi poradził, żebym zaczęła w intencji uzdrowienia i odnowienia relacji braterskich odmawiać 'Koronkę do Miłosierdzia Bożego'. Jest to bardzo prosta, ale wcale nie łatwa modlitwa. Znam wiele pobożnych osób, którym ta modlitwa po prostu nie przechodzi przez gardło. Mnie również odmawianie  koronki kosztowało dużo wysiłku i wcale nie polepszało mi samopoczucia. Modliłam się jednak za naszą relacją przeszło trzy lata i... nic. Oczywiście 'nic' w oczekiwanych przeze mnie zmianach.
Pan Bóg żyje poza czasem, jednak dla mnie tak długi brak efektów to wieczność :) Moja wiara zaczęła dochodzić do granic swojej wytrzymałości.

I oto przyszedł poniedziałek ze wspomnieniem św. ojca Pio. Był czas krótkiej modlitwy szkolnej i osoba prowadząca modlitwę powiedziała, że dziś jest dzień, kiedy za wstawiennictwem tego niezwykłego świętego można prosić Boga o łaski we wszystkich trudnych sprawach. Pomyślałam wtedy: "Ojcze Pio, proszę Cię wyproś mi łaskę uzdrowienia mojej relacji z bratem."
Nawet mi samej trudno w to uwierzyć, że święty zabrał się za pomoc szybko i chętnie. I chociaż spotykałam brata tylko kilka razy w roku i to przeważnie przypadkowo w ten poniedziałek natknęłam się na niego już godzinę po wyjściu z pracy.
Nagle po wielu latach obustronnego milczenia w trzygodzinnej rozmowie na stojąco wypowiedział wszystkie swoje żale, a ja stałam jakby pod parasolem tego przedziwnego Ojca całkiem sucha i gotowa na każdą konfrontację. Pomimo tego, że brat nie widział szans na nasze porozumienie, zachęciłam go, żebyśmy się systematycznie spotykali, aż dojdziemy do jakiejś sensownej równowagi. Pomyślałam, że tylko rozmowa, sto, tysiąc rozmów, tyle ile potrzeba, może zmienić uprzedzenia, może prowadzić do wzajemnego przebaczenia, akceptacji siebie takimi jakimi jesteśmy jako brat i siostra.
Spotkaliśmy się już dwa razy na kawie i czekoladzie. Było super: dużo śmiechu, trochę wspólnych wspomnień, szczypta goryczy, trochę płaczu, odrobina refleksji, nieco rezygnacji z pewności siebie.
Najważniejsze jednak, że nie były to nasze ostatnie spotkania, a brat słysząc przez telefon mój 'wilczy głos' z powodu przeziębionego gardła poradził mi zrobienie miodu z cebulą ( brrr!!! ) - czyli trochę mu na mnie też zaczyna zależeć :)
I tak oto, nie wiadomo kiedy dołączył do nas niepostrzeżenie nowy brat Ojciec Pio i pomyśleć,
 że mój 'akt wiary' w sławetny poniedziałek był taki słabiutki... I tyle wystarczyło.

28 listopada 2013

8. Nauka fruwania

Ważny jest chleb, ubranie, mieszkanie, jego wyposażenie, ale nie stanowią one o byciu szczęśliwym. Jeśli mamy ich dużo, mówimy, że żyjemy w dostatku, jeśli doświadczamy ich braku czujemy się zaniepokojeni.

Ważna jest jeszcze miłość, jeżeli jej doświadczamy, nikt i nic nie może nam odebrać naszej radości.
Jeżeli nam jej brakuje czujemy się nieszczęśliwi. 
Warto mieć jednak nadzieję, że Bóg, który jest miłością, ześle nam któregoś dnia prawdziwą, ludzką miłość. Warto o taką miłość Boga prosić.
Dobrze jest wierzyć w miłość Boga. A wierząc, unosimy się nad ziemią: nad chlebem, nad ubraniem, nad mieszkaniem, wraz z całym jego wyposażeniem, nawet nad naszymi planami i marzeniami - bardzo, bardzo wysoko...
 Wtedy, z takiej perspektywy, widzimy co jest dla nas najważniejsze.
 Bo wiara, nie tylko czyni cuda dla nas, ale i w nas.

13 października 2013

7. Światło

Jest wiele możliwości zamieszkania w różnych rejonach Ziemi, chociaż większość ludzi spędza życie w kraju, w którym się urodzili. Niektórzy jednak dokonują radykalnej zmiany i przenoszą się w zupełnie inny rejon świata. Może gdzie indziej jest cieplej i życie jest lepsze :)
 Podobnie jest z religią. Większość ludzi wyznaje religię przekazaną przez przodków. Chociaż zdarza się, że ktoś odnajduje swoje miejsce w zupełnie innym wyznaniu.
Ja osobiście jestem przekonana, że Bóg jest jeden, a różne religie ujawniają prawdę o Nim na różne sposoby i w różnym stopniu.

 Faktem jest, że jedyną religią założoną osobiście przez samego Boga jest Chrześcijaństwo (wyznawane przez 33% ludzi świata). W tym połowa to Kościół Katolicki, mogący wykazać się tzw. sukcesją apostolską - czyli historyczną i duchową więzią Kościoła (w tym Pasterzy) z Chrystusem. Druga połowa to Kościół Protestancki oraz Prawosławny.
Następną wielką religią,  pod względem liczby wyznawców (20%), jest Islam, który tak jak Chrześcijaństwo wywodzi się z Judaizmu (Abraham). Obie religie są monoteistyczne, czyli wierzą w jednego Boga.
Kolejną religią jest Hinduizm (13%), z licznymi odmianami, uznający wielu bogów.
Około 6% populacji to Buddyści, należałoby przypomnieć, że Buddyzm jest systemem filozoficznym, a nie religią.
Jest spory procent (12%) ludzi obojętnych religijnie (w tym poszukujący) i tylko 2%  ateistów, czyli ludzi, którzy nie wierzą w istnienie Boga.
Pozostały procent, to ludzie różnych mniejszych wyznań, w tym plemiennych, czy nowo utworzonych.

Dobrze jest co jakiś czas zadać sobie pytanie:
 dlaczego Bóg dał mi tych, a nie innych rodziców, dlaczego osadził mnie w tym, a nie innym miejscu i środowisku? Dlaczego zostałem powołany jako Chrześcijanin? Dlaczego  dane mi jest chodzenie w pełnym świetle, a nie w półmroku czy ciemności?

Najlepsze światło, z wszystkich, które znam - to światło SŁOŃCA :)

02 października 2013

6. Anioł Stróż

Dziś święto Aniołów Stróżów.
 Opowiem więc o moim największym doświadczeniu ich fizycznej opieki.

Kilka lat temu, kiedy nasz dom letni był systematycznie nawiedzany przez złodziei wpadłam na pomysł, żeby założyć Związek Anielski, aby strzegł własności naszej rodziny. Do Związku zostało zaproszonych 5 aniołów: mojego męża, trójki naszych dzieci i mój.
I rzeczywiście nastąpiło osiem lat 'świętego spokoju'. Co roku dziękowałam aniołom za opiekę.
Aż nagle zeszłej zimy ktoś trzykrotnie, tydzień po tygodniu, próbował włamać się do domu niszcząc futrynę i zamek. Dwa razy były nieskuteczne. Jednak za trzecim razem mąż zastał otwarte, uchylone drzwi wejściowe.
 Ale jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy stwierdził, że nic w domu nie zostało ruszone.
Dla niedowiarków dodam, że na wierzchu stał nowy czajnik elektryczny, sokowirówka, nie mówiąc o całej masie rozmaitości, które są wyposażeniem większości domów.
Dla jeszcze większych niedowiarków dodam, że w łatwo dostępnych miejscach stały butelki z winem i piwa puszkowe, a i kawa i herbata też były.
Najwyraźniej Związek Anielski nie okazał się gościnny :)

Dziękuję Bogu za Aniołów Stróżów i proszę, aby strzegli mojej duszy przed złem i duszy każdego człowieka.

02 września 2013

5. Jak dziecko

Wierzę, że Bóg stworzył cały świat, a nawet cały wszechświat tylko dla mnie. Spotykam Go w każdym człowieku. Najbardziej lubię spotykać Boga w tych, których kocham: w moich bliskich, w przyjaciołach, w każdej ludzkiej życzliwości.
Jednak co jakiś czas trafiam na ludzi, których trudno mi nazwać przyjaciółmi. Chcąc mnie ochronić przed nienawiścią, Bóg mówi do mnie: 'Miłuj swoich nieprzyjaciół.' Gdyby mi o tym nie powiedział, nie wiem czy sama z siebie usiłowałabym robić taki wysiłek, bo to często ponad moje ludzkie siły. Ten wysiłek sprawia, że coraz bardziej staję się dzieckiem Boga. To ważne, bo tylko będąc dzieckiem można pójść za tą 'absurdalną' nauką. Tego zrozumieć się nie da. Dobrze, że Bóg wymyślił wiarę.
Dobrze też, że ustanowił taką zasadę, że Silny pomaga słabemu.